Wygląd osadyBył początek roku szkolnego. Druga klasa liceum, nie ma już stresu związanego z nową szkołą, klasą itp., z drugiej strony coraz bliżej do matury, i wydawać by się mogło, że coraz więcej nauki, ale tak naprawdę, to druga klasa liceum jest najluźniejszym okresem w całej edukacji. Tu jest diabeł pogrzebany. W nudne, jesienne popołudnia, kiedy zaliczona jest już Moda na Sukces i Miodowe Lata, czas usiąść na twardym krześle, aby oddać się relaksacyjnemu działaniu internetu.

Październik. Mniej więcej środek miesiąca. Od dłuższego czasu obserwowałem, że na lekcjach informatyki kumple grają w jakąś beznadziejną grę, gdzie widać tylko średniowieczną osadę i nic więcej się nie dzieje. Dziwiłem im się, że tak długo wytrzymują i namiętnie grają w to “coś”. Nigdy wcześniej nie grałem w żadną grę online, dlatego było to dla mnie dziwne. Któregoś popołudnia postanowiłem sam spróbować i przekonać się, czy “gra jest warta świeczki”. Przy rejestracji popełniłem poważny błąd – nie zastanowiłem się nad nazwą mojej postaci, myślałem bowiem, że tak durna gra nie może mnie wciągnąć w swe sidła więc tak czy inaczej mój nick nie ma tu wielkiego znaczenia. Ot, wymyśliłem bardzo głupi nick i zacząłem grać. Najpierw wprowadzenie, podstawowy tutorial w grze. Przeszedłem bez większych trudności. Dało mi to jako-takie wyobrażenie o tej grze. Zaczęło mnie wciągać…

Na początku bezmyślnie budowałem wszystko po kolei, żeby tylko jak najwięcej zrozumieć o co tak naprawdę chodzi w Plemionach. Założyłem swoje plemię, w którym przez pewien okres czasu byłem sam, a które później (gdy gra mnie już wciągnęła doszczętnie) stało się dość mocną siłą na kontynencie :) . Po dniu grania już wiedziałem dlaczego kumple w to grają. Już im się nie dziwiłem. Od początku mojej przygody z Plemionami do dnia dzisiejszego dużo się wydarzyło (w wirtualnym świecie ;) ). Zmieniłem plemię, przejąłem kilka wiosek, zdobyłem prawdziwego sojusznika, doprowadziłem do płaczu niejednego gracza, niszcząc doszczętnie jego armię, sam też dużo straciłem. Z płaczem oczywiście przekolorowałem, choć spotkałem niejednego gracza, który nie był na tyle rozwinięty psychicznie, by grać w takie gry. Podsumowując mój pierwszy wpis i kończąc go zbyt wcześnie, bo się trochę śpieszę, polecam wszystkim grę Plemiona i obiecuję niedługo napisać obszerną recenzję na temat tej gry! Pozdrawiam, Arthonis.

www.plemiona.pl