Polacy nie gęsi, oj nie!

styczeń 21, 2008

OGame, Plemiona, Gladiatus, BiteFight, DarkPirates, KnightsDivine i wiele innych. To wszystko produkcja niemieckich programistów i grafików. Znasz choć jedną polską grę online? Co nasuwa ci się na myśl? Arena Albionu? Otóż od wakacji, o ile mnie pamięć nie myli, zespół polskich działaczy konstruuje grę, która, wierząc zapewnieniom, będzie zaawansowana technologicznie, będzie miała unikalne rozwiązania, będzie ciekawa, nieprostolinijna, zachęcająca, po prostu naj. Miałem okazję zagrać w pierwszą edycję serwera Beta.

Pierwsze wrażenie. Nie zbyt ładna grafika, dużo typów surowców, problemy z logowaniem itd. Ale to w końcu beta, więcOsadnicy wybaczamy. Przejdźmy do opisu gry. Osadnicy, bo tak nazywa się omawiany projekt, polega na rozbudowaniu swojej wioski i podporządkowywaniu sobie nowo zdobytych terenów. Przy rejestracji do wyboru mam 6 nacji (Rzymianie, Grecy, Słowianie, Arabowie, Egipcjanie, Galowie), każda charakteryzować się będzie unikalnymi właściwościami, każda też będzie miała inne grafiki w przeglądzie osady oraz inne nazwy budynków, armii i jednostek specjalnych. Będzie podobno element morski, jednak nie każdy będzie miał dostęp do morza, przez co tylko niektórzy będą mogli budować porty i wyruszać w morskie przygody. Chyba. Tego nie jestem pewien, ale stawiam piwo, że tak właśnie będzie. Kolejna sprawa, która mnie zainteresowała w osadnikach, to wykorzystanie technologii AJAX. Bardzo umila rozgrywkę, przyspiesza poruszanie się po grze. Ogólnie przyjemnie zrobiony interface. Co prawda w becie było dużo błędów, resetów kont, ale dała ona jako taki obraz powstającej gry. Będę na bieżąco informował o nowościach na temat Osadników.

www.osadnicy.eu

Żywa legenda

styczeń 21, 2008

Co chodzi ci po głowie gdy wymówisz “legenda rocka”? The Who? Led Zeppelin? The R0lling Stones? A może Jimi Hendrix? Jestem pewien, że albo któryś z tych zespołów bezkompromisowo kojarzy ci się ze słowem “legenda” albo żaden. A co powiesz o skromnym medialnie, ale potężnym i świetnym zespole z Niemiec o nazwie Scorpions? Na pewno pogwizdujesz razem z Klausem Meine wstęp do Wind Of Change jak leci w radiu ;) Możliwe, że znasz jeszcze Send Me An Angel albo White Dove. Ale czy nie zastanawiałeś się, że ten zespół może mieć o wiele lepsze tytuły w swojej dyskografii? Może. I ma.

ScorpionsZaczynając od ich pierwszej płyty, na Crazy World z 90 roku kończąc praktycznie każdy kawałek jest dobry, a nawet bardzo. Blackout - szybki, chwytliwy riff, dobry refren i solówka. Typowy wymiatacz klasyczno-rockowy. Wymieniać mógłbym tak długo, ale nie widzę w tym najmniejszego sensu, po prostu każda płyta z tego okresu jest warta polecenia. Gorzej sprawa stoi z “eksperymentami” z lat ‘90. Klękajcie narody! Niektórych kawałków wstydziłbym się słuchać przy znajomych, bo posądziliby mnie o słuchanie disco-polo. Niestety taka jest prawda. To Be No 1 - przecież tego się nie da przesłuchać. Jednym słowem: jeśli chcielibyście się zaznajomić z dyskografią Scorpions, nie radzę kupować albumów Pure Instinc czy Eye2Eye. Ściągnij, “przesłuchaj” a później rób co chcesz :) a nuż ci się spodoba?

O wiele lepiej jest już z albumem Unbreakable, który reaktywował zespół po porażkach z ich eksperymentami. Na szczęście ich ostatnia płyta Humanity Hour 1, nagrana w całości z basistą grającym niegdyś w TSA, Pawłem Mąciwodą, również jest w porządku, a przynajmniej w połowie. Ale dość na dziś już tych wywodów. Jeśli chcesz posłuchać dobrego rocka w wykonaniu mistrzów to polecam ci Scorpions, szczególnie ich starszą twórczość.

Gladiatus vs BiteFight

styczeń 20, 2008

GladiatusPrzede mną małe porównanie. Co wg mnie jest lepsze? Gladiatus - osadzony z realiach rzymskich gladiatiorów czy BiteFight - świat wilkołaków i wampirów? Zacznę ten artykuł od odpowiedzi: wg mnie o wiele lepszy jest Gladiatus. Czemu? Odpowiedź postaram się wytłumaczyć w dalszej części tego wywodu.

Obie te gry łączy bardzo wiele. Obydwie polegają na rozwoju postaci, ulepszaniu poszczególnych cech, uczestnictwie w klanie/gildii, walczeniu. O ile w Gladiatusie możemy być jedynie gladiatorem, tak w BiteFight mamy do wyboru dwie rasy - wilkołaka i wampira. Środki finansowe zdobywamy w podobny sposób. W Gladiatusie możemy pracować w stajni i w zależności od doświadczenia za godzinę dostawać większe wynagrodzenie, możemy walczyć na arenie i zabierać złoto pokonanym przeciwnikom, możemy sprzedawać przedmioty na rynku a także wykonywać zadania u Gospodarza w tawernie. Apropos tawerny - jest to swojego rodzaju unikat na rynku gier on-line. Ciekawe rozwiązanie, które bardzo urozmaica rozgrywkę. Działanie Tawerny polega na tym, że Gospodarz przydziela ci zadania, pogrupowane wg trudności. W zależności od poziomu trudności czeka na ciebie określona ilość zadań które musisz wykonać. Może to być np. wyprawa w celu zbadania jakiegoś terenu poza miastem, wygrana na arenie, dostarczenie przedmiotu, który znaleźć możemy na rynku, w domu aukcyjnym a nawet na wyprawach. Po pozytywnie wykonanych zadaniach otrzymujemy punkty doświadczenia, złoto i niekiedy dodatkowe przedmioty. Moim zdaniem tawerna wnosi dużo do gry i daje ogromną przewagę Gladiatusowi nad BiteFight.

BiteFightUmówmy się, obydwie gry wyprodukował ten sam producent, różnią się one klimatem i paroma szczegółami, ale tak na prawdę są one podobne i jeśli masz wątpliwość w którą z tych gier chciałbyś pograć - kieruj się klimatem. Jeśli lubisz horrory i klimaty a’la “dracula” nie są ci obce, polecam ci BiteFight. Jeśli natomiast jesteś z historią “na ty” Gladiatus przypadnie ci bardziej do gustu.

Wygląd osadyBył początek roku szkolnego. Druga klasa liceum, nie ma już stresu związanego z nową szkołą, klasą itp., z drugiej strony coraz bliżej do matury, i wydawać by się mogło, że coraz więcej nauki, ale tak naprawdę, to druga klasa liceum jest najluźniejszym okresem w całej edukacji. Tu jest diabeł pogrzebany. W nudne, jesienne popołudnia, kiedy zaliczona jest już Moda na Sukces i Miodowe Lata, czas usiąść na twardym krześle, aby oddać się relaksacyjnemu działaniu internetu.

Październik. Mniej więcej środek miesiąca. Od dłuższego czasu obserwowałem, że na lekcjach informatyki kumple grają w jakąś beznadziejną grę, gdzie widać tylko średniowieczną osadę i nic więcej się nie dzieje. Dziwiłem im się, że tak długo wytrzymują i namiętnie grają w to “coś”. Nigdy wcześniej nie grałem w żadną grę online, dlatego było to dla mnie dziwne. Któregoś popołudnia postanowiłem sam spróbować i przekonać się, czy “gra jest warta świeczki”. Przy rejestracji popełniłem poważny błąd - nie zastanowiłem się nad nazwą mojej postaci, myślałem bowiem, że tak durna gra nie może mnie wciągnąć w swe sidła więc tak czy inaczej mój nick nie ma tu wielkiego znaczenia. Ot, wymyśliłem bardzo głupi nick i zacząłem grać. Najpierw wprowadzenie, podstawowy tutorial w grze. Przeszedłem bez większych trudności. Dało mi to jako-takie wyobrażenie o tej grze. Zaczęło mnie wciągać…

Na początku bezmyślnie budowałem wszystko po kolei, żeby tylko jak najwięcej zrozumieć o co tak naprawdę chodzi w Plemionach. Założyłem swoje plemię, w którym przez pewien okres czasu byłem sam, a które później (gdy gra mnie już wciągnęła doszczętnie) stało się dość mocną siłą na kontynencie :). Po dniu grania już wiedziałem dlaczego kumple w to grają. Już im się nie dziwiłem. Od początku mojej przygody z Plemionami do dnia dzisiejszego dużo się wydarzyło (w wirtualnym świecie ;) ). Zmieniłem plemię, przejąłem kilka wiosek, zdobyłem prawdziwego sojusznika, doprowadziłem do płaczu niejednego gracza, niszcząc doszczętnie jego armię, sam też dużo straciłem. Z płaczem oczywiście przekolorowałem, choć spotkałem niejednego gracza, który nie był na tyle rozwinięty psychicznie, by grać w takie gry. Podsumowując mój pierwszy wpis i kończąc go zbyt wcześnie, bo się trochę śpieszę, polecam wszystkim grę Plemiona i obiecuję niedługo napisać obszerną recenzję na temat tej gry! Pozdrawiam, Arthonis.

www.plemiona.pl