Osadnicy – Beta 2
styczeń 23, 2008
Wszystkich zainteresowanych zapraszam dziś o 18.00 na www.osadnicy.eu w celu przetestowania gry online “Osadnicy”. O tej godzinie bowiem startuje poprawiony, ulepszony serwer Beta2. Mam nadzieję, że w tej edycji nie będzie aż tak wielu resetów kont jak w poprzedniej, ale jednocześnie ufam, że im więcej resetów i poprawek, tym szybciej wyjdzie stabilny świat 1. Tak więc pozostaje nam jedynie czekać i testować, a na prawdziwą grę też przyjdzie czas.
Polacy nie gęsi, oj nie!
styczeń 21, 2008
OGame, Plemiona, Gladiatus, BiteFight, DarkPirates, KnightsDivine i wiele innych. To wszystko produkcja niemieckich programistów i grafików. Znasz choć jedną polską grę online? Co nasuwa ci się na myśl? Arena Albionu? Otóż od wakacji, o ile mnie pamięć nie myli, zespół polskich działaczy konstruuje grę, która, wierząc zapewnieniom, będzie zaawansowana technologicznie, będzie miała unikalne rozwiązania, będzie ciekawa, nieprostolinijna, zachęcająca, po prostu naj. Miałem okazję zagrać w pierwszą edycję serwera Beta.
Pierwsze wrażenie. Nie zbyt ładna grafika, dużo typów surowców, problemy z logowaniem itd. Ale to w końcu beta, więc
wybaczamy. Przejdźmy do opisu gry. Osadnicy, bo tak nazywa się omawiany projekt, polega na rozbudowaniu swojej wioski i podporządkowywaniu sobie nowo zdobytych terenów. Przy rejestracji do wyboru mam 6 nacji (Rzymianie, Grecy, Słowianie, Arabowie, Egipcjanie, Galowie), każda charakteryzować się będzie unikalnymi właściwościami, każda też będzie miała inne grafiki w przeglądzie osady oraz inne nazwy budynków, armii i jednostek specjalnych. Będzie podobno element morski, jednak nie każdy będzie miał dostęp do morza, przez co tylko niektórzy będą mogli budować porty i wyruszać w morskie przygody. Chyba. Tego nie jestem pewien, ale stawiam piwo, że tak właśnie będzie. Kolejna sprawa, która mnie zainteresowała w osadnikach, to wykorzystanie technologii AJAX. Bardzo umila rozgrywkę, przyspiesza poruszanie się po grze. Ogólnie przyjemnie zrobiony interface. Co prawda w becie było dużo błędów, resetów kont, ale dała ona jako taki obraz powstającej gry. Będę na bieżąco informował o nowościach na temat Osadników.
Gladiatus vs BiteFight
styczeń 20, 2008
Przede mną małe porównanie. Co wg mnie jest lepsze? Gladiatus – osadzony z realiach rzymskich gladiatiorów czy BiteFight – świat wilkołaków i wampirów? Zacznę ten artykuł od odpowiedzi: wg mnie o wiele lepszy jest Gladiatus. Czemu? Odpowiedź postaram się wytłumaczyć w dalszej części tego wywodu.
Obie te gry łączy bardzo wiele. Obydwie polegają na rozwoju postaci, ulepszaniu poszczególnych cech, uczestnictwie w klanie/gildii, walczeniu. O ile w Gladiatusie możemy być jedynie gladiatorem, tak w BiteFight mamy do wyboru dwie rasy – wilkołaka i wampira. Środki finansowe zdobywamy w podobny sposób. W Gladiatusie możemy pracować w stajni i w zależności od doświadczenia za godzinę dostawać większe wynagrodzenie, możemy walczyć na arenie i zabierać złoto pokonanym przeciwnikom, możemy sprzedawać przedmioty na rynku a także wykonywać zadania u Gospodarza w tawernie. Apropos tawerny – jest to swojego rodzaju unikat na rynku gier on-line. Ciekawe rozwiązanie, które bardzo urozmaica rozgrywkę. Działanie Tawerny polega na tym, że Gospodarz przydziela ci zadania, pogrupowane wg trudności. W zależności od poziomu trudności czeka na ciebie określona ilość zadań które musisz wykonać. Może to być np. wyprawa w celu zbadania jakiegoś terenu poza miastem, wygrana na arenie, dostarczenie przedmiotu, który znaleźć możemy na rynku, w domu aukcyjnym a nawet na wyprawach. Po pozytywnie wykonanych zadaniach otrzymujemy punkty doświadczenia, złoto i niekiedy dodatkowe przedmioty. Moim zdaniem tawerna wnosi dużo do gry i daje ogromną przewagę Gladiatusowi nad BiteFight.
Umówmy się, obydwie gry wyprodukował ten sam producent, różnią się one klimatem i paroma szczegółami, ale tak na prawdę są one podobne i jeśli masz wątpliwość w którą z tych gier chciałbyś pograć – kieruj się klimatem. Jeśli lubisz horrory i klimaty a’la “dracula” nie są ci obce, polecam ci BiteFight. Jeśli natomiast jesteś z historią “na ty” Gladiatus przypadnie ci bardziej do gustu.
Plemiona. Jak to się zaczęło?
styczeń 20, 2008
Był początek roku szkolnego. Druga klasa liceum, nie ma już stresu związanego z nową szkołą, klasą itp., z drugiej strony coraz bliżej do matury, i wydawać by się mogło, że coraz więcej nauki, ale tak naprawdę, to druga klasa liceum jest najluźniejszym okresem w całej edukacji. Tu jest diabeł pogrzebany. W nudne, jesienne popołudnia, kiedy zaliczona jest już Moda na Sukces i Miodowe Lata, czas usiąść na twardym krześle, aby oddać się relaksacyjnemu działaniu internetu.
Październik. Mniej więcej środek miesiąca. Od dłuższego czasu obserwowałem, że na lekcjach informatyki kumple grają w jakąś beznadziejną grę, gdzie widać tylko średniowieczną osadę i nic więcej się nie dzieje. Dziwiłem im się, że tak długo wytrzymują i namiętnie grają w to “coś”. Nigdy wcześniej nie grałem w żadną grę online, dlatego było to dla mnie dziwne. Któregoś popołudnia postanowiłem sam spróbować i przekonać się, czy “gra jest warta świeczki”. Przy rejestracji popełniłem poważny błąd – nie zastanowiłem się nad nazwą mojej postaci, myślałem bowiem, że tak durna gra nie może mnie wciągnąć w swe sidła więc tak czy inaczej mój nick nie ma tu wielkiego znaczenia. Ot, wymyśliłem bardzo głupi nick i zacząłem grać. Najpierw wprowadzenie, podstawowy tutorial w grze. Przeszedłem bez większych trudności. Dało mi to jako-takie wyobrażenie o tej grze. Zaczęło mnie wciągać…
Na początku bezmyślnie budowałem wszystko po kolei, żeby tylko jak najwięcej zrozumieć o co tak naprawdę chodzi w Plemionach. Założyłem swoje plemię, w którym przez pewien okres czasu byłem sam, a które później (gdy gra mnie już wciągnęła doszczętnie) stało się dość mocną siłą na kontynencie
. Po dniu grania już wiedziałem dlaczego kumple w to grają. Już im się nie dziwiłem. Od początku mojej przygody z Plemionami do dnia dzisiejszego dużo się wydarzyło (w wirtualnym świecie
). Zmieniłem plemię, przejąłem kilka wiosek, zdobyłem prawdziwego sojusznika, doprowadziłem do płaczu niejednego gracza, niszcząc doszczętnie jego armię, sam też dużo straciłem. Z płaczem oczywiście przekolorowałem, choć spotkałem niejednego gracza, który nie był na tyle rozwinięty psychicznie, by grać w takie gry. Podsumowując mój pierwszy wpis i kończąc go zbyt wcześnie, bo się trochę śpieszę, polecam wszystkim grę Plemiona i obiecuję niedługo napisać obszerną recenzję na temat tej gry! Pozdrawiam, Arthonis.